niedziela, 25 marca 2012

Rozdział 1."W tamtej chwili udawałam detektywa Monka"


Wróćmy do tego, co Sam chciała mi powiedzieć. Byłam bardzo ciekawa, co wymyśli na swoje usprawiedliwienie, skoro obudziła mnie tak wcześnie. Zgadywałam w myślach o, co może jej chodzić.
-Słuchaj Mia.- powiedziała moja przyjaciółka z bananem na ryjcu. I z czego ona cieszy japę ?! Przecież ja tu usycham z ciekawości !
-No bo.. no wiesz, noo…- uśmiechnęła się zadziornie.
-No gadaj żulu, bo ci wsadzę w dupę kredkę.- powiedziałam podchodząc do mego zacnego i obklejonego plakatami biurka, biorąc pierwszą lepszą rzecz jaka wpadła mi do ręki. Akurat złapałam dość długą linijkę. Spojrzałam na nią, a potem przeniosłam wzrok na śmiejącą się Sam.
-No nie wiem, czy to w ogóle tam się zmieści.- powiedziała przez śmiech, pokazując palcem na swój tyłek. Szczerze mówiąc to ja też nie wiem, czy ta linijka zmieściłaby się do jej zadka. Jak jeszcze raz mnie wkurzy to jej wsadzę tą linijkę do tyłka, przynajmniej spróbuję. Co ja gadam ?! Takie rzeczy mnie ciekawią.
-Weź mnie nie wpiździaj i mów o co chodzi.- powiedziałam lekko zdenerwowana.
-No dobra, to tak. Chciałam ci tylko powiedzieć, że na śniadanie są płatki, jedziemy do Londynu i jest ładna pogoda.-rzekła na jednym wdechu.
-Bożee!.-zajęczałam, po czym zrobiłam facepalma.- I tylko po to mnie zwlekłaś z mojego królewskiego łoża?.- zaczęłam wrzeszczeć na Samanthę. Ale zaraz, czy ona powiedziała LONDYN ?! Na sam dźwięk tego wyrazu miałam rogala na twarzy. Zawsze chciałam tam pojechać, oczywiście po tym jak zwiedzę mój ukochany Egipt. W końcu mój tata stamtąd pochodzi.
-Czy ty powiedziałaś Londyn?.- spytałam przymrużając oczy. W tamtej chwili udawałam detektywa Monka. Lubię ten serial, ten koleś ma jakieś psychiczne objawy sprzątaniofobii.
-Zaprawdę powiadam ci, że jedziemy do  Londynu.- powiedziała spokojnie Sam, a ja jak jakaś psychiczna zaczęłam biegać po pokoju, całować podłogę i rzucać się na łóżko.
-OMG! Jak ja się cieszę i wogóle.- jarałam się, ale w pewnej chwili pomyślałam czy moi zacni rodzice się zgodzą?. Po tym przemyśleniu zrzedła mi mina.
-Co jest kocie?.- spytała Sam, bo pewnie zauważyła moją smutną minę.
-A wiesz, pomyślałam czy rodzice..- nie dokończyłam, bo Samantha wybiegła z pokoju. Nie wiedząc o co chodzi, pobiegłam za nią. Zeszłam (tak naprawdę to zleciałam ale to szczegół) ze schodów i ukryłam się za rogiem do kuchni, by podsłuchać  rozmowę przyjaciółki z moimi rodzicami.

Sam: Proszę państwa, jest ważna sprawa. No bo wykupiłam bilety na lot do Londynu i chciałabym aby Mia poleciała ze mną.
Mama: No nie wiem, nie wiem.- potrząsnęła głową w prawo i w lewo.-Co o tym myślisz George?
Tata: Musimy się zastanowić. Nie wiem co tam będziecie robić. A gdzie będziecie mieszkać?
Sam: Ja mam już wszystko załatwione, tylko potrzebna mi jeszcze państwa zgoda. Więc?
Mama: George, chyba możemy? Przecież wiesz jak bardzo chciała zobaczyć Londyn, miasto w którym się kiedyś poznaliśmy...
Tata: No dobrze, pozwalamy jej. Tylko macie się tam jakoś zachowywać
_______________________________________________________
 No to jest pierwszy rozdział... Myślę że fajny.. Chłopaki niestety będą poteeeeeem :) I prosiłabym o KOMENTARZE  byłoby mi baaaarzdo miło jakbyście chociaż, pisali coś w stylu 'fajne' , 'pisz dalej' czy coś. Ale nic na siłę :D

2 komentarze:

  1. fajne, fajne . ;) trochę krótkie, ale okey ! pisz dalej, bo jestem ciekawa jak potoczą się ich dalsze historię w Londynie. xd

    OdpowiedzUsuń

NO DAJ KOMENTARZ :3